Gazeta Prawna, 6/20069 czerwiec, 2006

0

Rynek Wschodni czeka

Rozmawiamy z Marcinem Siwcem, członkiem zarządu Polfrost.

O rynku wschodnim nie można zapomnieć, choć nie można się od niego uzależnić. Mimo wielu barier prawnych i administracyjnych można tam bardzo dobrze zarabiać.

Czy rynki krajów byłego Związku Radzieckiego są atrakcyjne dla polskiego transportowca?
- Nasi klienci są bardzo zainteresowanie będzie rosło. Niestety, ze względu na ograniczenie w transporcie drogowym – mała ilość zezwoleń – nie możemy rozwijać się tak szybko, jak byśmy chcieli. Na szczęście nie ma tych problemów z transportem kolejowym. Przewóz towarów pociągami jest łatwiejszy w obsłudze oraz od kilku do kilkudziesięciu procent tańszy niż drogowy. Rentowność na Wschodzie jest drogowa, ale, niestety, nie ma stabilności i pewności zysków. W krajach UE rentowność spedycji samochodowej wynosi ok. 8%, a na Wschodzie nawet dwa razy wyższa. Wynika to głównie z niższych kosztów paliwa oraz premii za ryzyko, które mimo wszystko istnieje. Dodatkowo zarabiamy także na kompleksowej obsłudze firm, przejmując od nich całą logistykę i transport. Wiele przedsiębiorstw woli zapłacić większe stawki, aby ktoś za nich walczył z urzędami i papierami na Wschodzie.
To rzeczywiście taki problem?
- Nasza firma ma na Wschodzie swoje spółki- córki, więc doskonale wiemy, jak tam funkcjonuje biurokracja. To rynek specyficzny, który trudno jest porównać z każdym innym. Najgorsza jest niespójność przepisów prawa, wiele z nich wręcz wyklucza się wzajemnie. Podobnie jest w przypadku przepisów podatkowych. Panuje pełna dowolność interpretacji np. podatku VAT czy kosztów uzyskania przychodów. Nikt nie daje jednoznacznej wykładni, a o wszystkim decyduje urzędnik. Przypomina to sytuację w naszym kraju kilka lat temu. Problemem jest także brak stabilności politycznej, bo jedna decyzja podjęta w Moskwie, Kijowie czy Mińsku może zniszczyć cały działający kilka lat biznes. Przykłady można mnożyć: zakaz wwozu polskiego mięsa, stawki celne rosnące o kilkadziesiąt procent bez wcześniejszego uprzedzenia. Dwa lata temu w ciągu kilku dni taryfa kolejowa wzrosła o 50 procent
Złe prawo i biurokracja to jedyne problemy?
- Trudno pracuje się także z tamtejszymi przedsiębiorcami. Zdarza się podpisane kontrakty zostają nagle zerwane bez podania przyczyny, a kontrahent nie wywiązuje się z ich warunków. Można oczywiście oddać sprawę do sądu, ale to tylko strata czasu i pieniędzy.
Który z krajów Wschodu ma największy potencjał dla firm transportowych?
- Zdecydowanie Rosja i Ukraina. to zresztą oczywiste, biorąc pod uwagę ich wielkość, chłonność rynku oraz poziom rozwoju gospodarczego. Poza tym duże kraje są bardziej bezpieczne dla inwestorów, a administracja jest bardziej przewidywalna.
Czy wyjazdy w ten rejon świata są bezpieczne, nie ma kłopotu z pracownikami?
- Wbrew powszechnie panującym opiniom nie jest źle. Jeśli kierowcy zachowują podstawowe zasady bezpieczeństwa, to wracają zdrowi do domu. Skala bandytyzmu na drogach wschodniej Europy jest o wiele mniejsza niż się mówi. Z naszych doświadczeń wynika, że więcej towaru tracimy w Polsce niż w Rosji, na Ukrainie czy w innych krajach. wyjątkiem jest Białoruś, gdzie zdarzają się sytuacje konfiskowania ładunków na jej terytorium. Niektóry klienci są więc skłonni dopłacić, by tylko ich towar ominął ten kraj. Problemem natomiast staje się zatrudnienie dobrych kierowców w Polsce, bo najlepsi wyjeżdżają do Unii Europejskiej.
To może warto zatrudniać fachowców ze Wschodu?
- Nie ma możliwości prawnych zatrudnienia w Polsce kierowcy z Rosji czy Ukrainy. Współpracujemy jednak z firmami transportowymi z tamtego regionu. I sądzę, że z powodu spadającej liczby zezwoleń na transport po terenie Rosji w przyszłości będziemy częściej ich wykorzystywać.
Mówimy tylko o krajach byłego Związku Radzieckiego, a jak sytuacja wygląda na południu Polski?
- Czechy, Węgry, Słowacja to wiadomo, są na podobnym poziomie jak Polska i nie ma żadnych barier w funkcjonowaniu na tych rynkach. Natomiast Rumunia i Bułgaria mają w tym względzie jeszcze wiele do zrobienia. Inwestycjom w tych krajach nadal nie sprzyjają niejasne przepisy i brak otwartości na obce firmy. Tam nadal pokutuje przywiązanie do firm narodowych, a na inwestorów zewnętrznych patrzy się nieufnie. Polskie firmy pojawiły się ta dość późno i będzie im trudno odnieść większy sukces. Szczególnie, że nie są to chłonne rynki. Ci, którzy już tam są, pojawili się wraz ze swoimi partnerami biznesowymi i nie nastawiają się na ekspansję.


Unia Europejska, Fundusze Europejskie - dofinansowanie
© 2014 Polfrost Internationale Spedition Sp. z o.o. | RODO / GDPR | Cookies - Polityka Prywatności
Designed and Created by Trendmark.pl